Opłata reprograficzna jest podatkiem. Sadowski przypomniał kryterium

Dodano:
Tablet, laptop, smartfon Źródło: Unplash, Duc Trịnh, Henry Ascroft / Pixabay
W przestrzeni publicznej forsowana jest narracja jakoby opłata reprograficzna nie była podatkiem. Głos w dyskusji zabrał Andrzej Sadowski.

Rządzący nałożyli na Polaków kolejny podatek. Podrożeją urządzenia elektroniki użytkowej, które umożliwiają kopiowanie i odtwarzanie treści chronionych prawem autorskim. Mowa o opłacie reprograficznej, którą zostały objęte urządzenia takie jak smartfony, tablety, laptopy, komputery stacjonarne, telewizory, a nawet pendrive’y. Producenci i importerzy sprzętu doliczą opłatę reprograficzną do ceny wybranych urządzeń i nośników, a więc konsumenci będą musieli zapłacić za nie więcej.

W toku dyskusji nad tym zagadnieniem jeden z użytkowników podzielił narrację wyrażaną przez minister kultury Martę Cienkowską, że wspomniana opłata nie jest podatkiem.

Sadowski: Opłata reprograficzna jest podatkiem

W reakcji szef Centrum im. Adama Smitha Andrzej Sadowski zwrócił uwagę, że komentujący jest w błędzie.

"Opłatę reprograficzną od np. smartfonów przedstawia się często jako «podatek». To nie jest «podatek», ponieważ opłaty reprograficzne są przeznaczone do podziału pomiędzy twórców treści dostępnych na smartfonach. Dyskusja na ten temat powinna się toczyć, ale jednak rozumniej" – napisał internauta o nicku Artur Nowak-Far.

Sadowski przypomniał, że nazywanie podatku opłatą w formułach prawnych nie zmienia jego rzeczywistego, ekonomicznego znaczenia.

"Wszystko co ma charakter przymusowy, niezależnie od nazewnictwa jest podatkiem, nawet jak nazywane jest to składką, opłatą czy abonamentem. Tzw. składka zdrowotna to też podatek, mimo że teoretycznie, to co obywatel przymusowo płaci «wraca» do niego w postaci «bezpłatnej» służby zdrowia. Przymus płacenia jest kryterium rozstrzygającym" – napisał ekonomista.

PiS i Konfederacja przeciwko opłacie reprograficznej

Posłowie Prawa i Sprawiedliwości zapowiedzieli działania w tej sprawie, ponieważ – jak przypomnieli – polska konstytucja przewiduje wprowadzenie nowych podatków wyłącznie w drodze ustawowej.

Zbigniew Kuźmiuk podkreśla, że tak naprawdę mówimy o "nowym podatku Donalda Tuska". – Podatek ma wyjąć z kieszeni obywateli kupujących sprzęt elektroniczny ok. 200 milionów złotych rocznie, o tyle podrożeje ten sprzęt i tyle zostanie wyjęte z kieszeni obywateli, którzy ten sprzęt nabywają – powiedział polityk.

– Co do zasady podatki powinny być wprowadzane ustawowo, jak państwo wiedzą, pani minister zdecydowała się na rozporządzenie, które podpisała 30 kwietnia tego roku. To rozporządzenie jest oparte na ustawie z 1994 roku o prawach autorskich i pokrewnych, nie ulega wątpliwości, że przez te ponad 30 lat zmieniła się rzeczywistość i powoływanie się rozporządzeniem na tę ustawę jest absolutnie nie do przyjęcia i dlatego w tej sprawie będziemy protestowali – zapewnił.

Także Konfederacja stoi na stanowisku, że współcześnie jest to podatek archaiczny i całkowicie absurdalny. Ugrupowanie konsekwentnie domaga się całkowitej likwidacji opłaty reprograficznej. Jak wskazuje, jest to podatek absurdalny i stanowiący haracz.

Źródło: DoRzeczy.pl / X / 300 Polityka
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...